Gawęda dla SG: Inwestujemy w górnictwo

Paź 08, 2019

O przyszłości polskiego węgla pod rządami Prawa i Sprawiedliwości, wyzwaniach stojących przed sektorem wydobywczym, polityce zatrudnieniowej i wynagrodzeniach w górnictwie oraz toczących się rokowaniach płacowych w Polskiej Grupie Górniczej SA (PGG) rozmawiamy z wiceministrem energii Adamem Gawędą.

 

* * *

 

Solidarność Górnicza: - Od dwóch miesięcy odpowiada Pan w Ministerstwie Energii za górnictwo. Które z problemów, z jakimi zmaga się branża, są dla Pana najtrudniejsze?

Adam Gawęda, wiceminister energii: - Od razu zacznę od sprostowania (śmiech). W Ministerstwie Energii odpowiadam nie tylko za górnictwo, ale też za innowacje czy kontakty z niektórymi instytutami naukowymi. Można więc powiedzieć, ze górnictwo to tylko jeden z obszarów, które znalazły się w moich kompetencjach. Trudnych do rozwiązania spraw nie brakuje w żadnej z tych dziedzin. Musimy zmierzyć się z wyzwaniami wręcz cywilizacyjnymi, czyli jaką rolę może odgrywać węgiel w naszej gospodarce, ale też i szerzej - jaką może odegrać w światowej ekonomii. Słuchając wezwań wielu środowisk, które kategorycznie żądają całkowitego zaprzestania w naszym kraju wydobycia węgla, musimy pamiętać o tym, że to wciąż pozostaje podstawowy surowiec energetyczny, a na świecie wręcz trwa boom inwestycyjny w branży węglowej. Instytuty naukowe ciężko pracują nad nowymi technologiami, które sprawiają, że węgiel ma szansę stać się surowcem do produkcji paliw przyszłości. W Japonii właśnie teraz budowane są elektrownie napędzane węglem, których parametry emisyjne spełniają najbardziej wyśrubowane normy. Przykład japoński pokazuje, że elektrownie oparte na zgazowaniu węgla mogą spełnić rygorystyczne unijne normy emisji CO2, które zakładają emisję nie przekraczającą 550 g CO2 przypadające na 1 kWh wytworzonej energii. Nie jest to możliwe przy zastosowaniu samego węgla, ale z dodatkiem biopaliw - już tak. Technologia zgazowania węgla może być wykorzystywana również do produkcji metanolu i etanolu oraz innych surowców chemicznych. Trzeba zwiększyć wykorzystanie metanu kopalnianego. To się już dzieje, ale ze zbyt małą dynamiką. Byłbym usatysfakcjonowany, gdybyśmy wykorzystywali metan w większym stopniu.

SG: - Dla górniczych załóg najważniejszym problemem jest jednak stabilność zatrudnienia oraz - nie oszukujmy się - wysokość zarobków. Jak widzi Pan tu swoją rolę w tym zagadnieniu?

AG: - Te dwa elementy, o których Pan wspomniał, czyli stabilność miejsc pracy oraz wysokość zarobków górniczych załóg, muszą być traktowane równoważnie. Wiem zresztą, że górnicy doskonale to rozumieją. Sam przecież pracowałem w górnictwie, więc te problemy znam od dawna. Polityka rządu Prawa i Sprawiedliwości, którego mam zaszczyt być członkiem, zawsze jednak polegała na zasadzie solidarności społecznej. Oznacza to, że owszem, bardzo ważne są dla nas wyniki finansowe, jakie osiągają przedsiębiorstwa, w tym przypadku - górnicze, ale również ważna jest kondycja ich załóg. Ze strony rządu mogę zagwarantować, że bardzo jesteśmy zainteresowani w stabilnej pracy przedsiębiorstw w tak kluczowej dla gospodarki narodowej branży. Słowo "stabilność" zawiera wiele elementów, czyli dobrą kondycję finansową przedsiębiorstw, ale też i zapewnienie im możliwości rozwoju w oparciu o odpowiedniej jakości kadrę. Dobra kadra musi być odpowiednio wynagradzana. Obecnie w przedsiębiorstwach górniczych toczą się negocjacje płacowe, których celem jest znalezienie kompromisowego rozwiązania pomiędzy tym co chciałoby się, a tym, co jest możliwe.

SG: - Rozmawiamy akurat w momencie, gdy toczą się rozmowy na temat płac w PGG. Jakie udało się osiągnąć rezultaty?

AG: - To były długie, siedmiogodzinne negocjacje. Na razie skończyły się tym, że wszyscy pracownicy PGG otrzymają jednorazową premię - 860 zł brutto. W przyszłym roku utrzymane zostaną również dodatki gwarantowane do dniówek. Jednorazową premię w równej dla wszystkich wysokości pracownicy dostaną 10 grudnia. Drugie porozumienie - dotyczące dopłat do dniówek - gwarantuje, że od stycznia przyszłego roku wynagrodzenia nie spadną. Rozmowy dotyczące podwyżek płac w 2020 roku oraz włączenia dodatków gwarantowanych do sumy, na podstawie której naliczane będą nagroda barbórkowa i tak zwana czternastka, mają zostać wznowione około 15 listopada. Wtedy znane już będą wyniki Spółki po trzech kwartałach tego roku. Uważam, że udało się osiągnąć dobre rezultaty, bo przypomnę, że strona związkowa groziła rozpoczęciem akcji strajkowej w przypadku fiaska rozmów. Udało się tego na szczęście uniknąć.

SG: - Wspomniał Pan o nacisku ekologów, którzy chcą zamykać kopalnie. Tymczasem właśnie teraz uruchomiono praktycznie nową kopalnię w Jastrzębskiej Spółce Węglowej.

AG: - Miałem przyjemność uczestniczyć w otwarciu kopalni "Bzie-Dębina". W uroczystości wziął udział premier Mateusz Morawiecki oraz minister energii Krzysztof Tchórzewski. To chyba najlepiej świadczy o podejściu, jakie ma do górnictwa rząd Prawa i Sprawiedliwości. Szczerze mówiąc, to rozpierała mnie duma, jak patrzyłem na tą inwestycję. Przecież to pierwsza od ponad 20 lat nowa kopalnia, która powstała w Polsce. Kosztem ponad 3 miliardów złotych zrealizowano inwestycję, która pozwoli na wydobycie najwyższej jakości węgla koksowego. Przypomnę, że właśnie węgiel koksowy jest wpisany na listę surowców strategicznych Unii Europejskiej. Bez niego nie da się produkować najwyższej jakości stali. Wspominał o tym zresztą premier Mateusz Morawiecki, który - jak wiadomo - jest wielkim entuzjastą nowoczesnych technologii. Jeśli zależy nam na tym, by polska gospodarka skutecznie konkurowała w najbardziej nowoczesnych branżach, to musimy realizować takie właśnie inwestycje. Tworzymy je na bazie naszych bogactw, które staną się kołem zamachowym naszej gospodarki.

SG: - Czyli nowoczesne górnictwo ma przyszłość?

AG: - Jak najbardziej. Górnictwo nowoczesne i wydajne. W kopalni "Budryk" zaczyna pracę kombajn urabiająco-kotwowy Bolter Miner, który posiada organ urabiający wyrobisko na całej szerokości prawie dwóch tysięcy metrów. Na maszynie zabudowanych jest sześć kotwiarek kotwiących strop i ociosy. Czas urabiania trwa 7 do 9 minut na jeden zabiór. Takie rozwiązanie nie dopuszcza do rozwarstwiania się skał stropowych, pozwala na znacznie większe postępy i jest znacznie mniej pracochłonne dla załogi. Ludzie nie muszą taszczyć na plecach ton żelastwa, tylko kotwie i siatkę. Praca górników jest nie tylko wydajna, ale wręcz komfortowa. Nie muszę chyba dodawać, że obsługą takiego urządzenia zajmować się mogą tylko najwyższej klasy specjaliści specjalnie przygotowani do wykonywania swoich obowiązków. Obrazki pracy górników sprzed kilkunastu lat w innych kopalniach nijak się mają przy porównaniu z wykonywaniem obowiązków na takich urządzeniach.

 

rozmawiał: Krzysztof Leśniowski