* * *
Solidarność Górnicza: - Zwracając się do Zarządu JSW o podjęcie działań na rzecz uzupełnienia stanu załogi, zwróciliście uwagę, iż główne przyczyny problemów kadrowych ruchu "Knurów" to uruchomienie jednorazowych odpraw pieniężnych, tak zwanych urlopów górniczych oraz naturalne odejścia na emeryturę. Nie są to chyba czynniki, których nie dało się wcześniej przewidzieć...
Piotr Ryba, wiceprzewodniczący KZ NSZZ "Solidarność" KWK "Knurów-Szczygłowice" Ruch "Knurów": - Zanim się do tego odniosę, chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. Chodzi o skalę omawianego zjawiska. Jeśli z kopalni, gdzie pracuje 5 tysięcy osób, odejdzie 300, to będzie to miało mniejszy wpływ na jej funkcjonowanie niż w przypadku ruchu "Knurów", gdzie mieliśmy 2300 pracowników. W ciągu dwóch miesięcy "zniknęło" nam 10-15 procent załogi. Czy tak się da funkcjonować? Oczywiście - nie. Jesteśmy kopalnią dwuścianową, te ściany muszą być "obłożone", musi być "obłożony" cały proces technologiczny. Ubytek 100, 200 czy 300 pracowników poważnie zagraża bezpieczeństwu pracy pozostałych górników. Trzeba bić na alarm. To jest nasz obowiązek. Domagamy się uzupełnienia stanu osobowego załogi w jakikolwiek sposób. W przeciwnym razie wkrótce może dojść do jakiegoś nieszczęścia.
SG: - Co może być przyczyną zaniechań w obszarze zapewnienia właściwej obsady kadrowej ruchu "Knurów"?
PR: - Niewykluczone, że są to działania celowe. Wkrótce może ruszyć kolejna fala odejść na jednorazowe odprawy pieniężne. Wiele osób tylko na to czeka. Jeśli nie uzupełnimy stanu załogi, czeka nas katastrofa. Chyba wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę. Mamy przecież w Knurowie szkołę profilowaną. Uczniom tej szkoły JSW wypłacała stypendia, ale potem nie przyjęła ich do pracy. Jeśli Spółka nie zatrudnia fachowców, którym wcześniej opłaciła proces kształcenia, to ja nie wiem, co o tym myśleć. W dobrze funkcjonującym systemie do takich sytuacji dochodzić nie powinno.
SG: - Gdzie braki kadrowe dają o sobie znać najbardziej?
PR: - Największy dramat szykuje się na stanowiskach dozoru i dozoru wyższego. Tam średnia wieku jest bardzo wysoka. Można było łatwo przewidzieć, że pracownicy ci skorzystają ze świadczeń przedemerytalnych, jednak nie zrobiono nic, aby zapobiec konsekwencjom ich odejścia. Przy tej okazji warto sobie uświadomić, jak trudno zastąpić fachowca fachowcem, zwłaszcza w sytuacji, gdy wcześniej o tym nie pomyślano. Dochodzi do kuriozalnych sytuacji, kiedy pracownicy posiadający odpowiednie wykształcenie i zatwierdzenie nie chcą awansować, bo wiedzą, co ich czeka, kiedy obejmą wyższe stanowiska bez przeszkolenia. Wolą pozostać pracownikami fizycznymi. To pokazuje skalę problemu, z którym się dziś mierzymy.
SG: - Czym grozi dalsze utrzymywanie się tego stanu rzeczy? O wpływie na bezpieczeństwo pracy już wspominaliśmy...
PR: - To przede wszystkim. Ale można domniemywać, że jeśli ktoś świadomie redukuje poziom zatrudnienia i potem nie robi nic, aby go uzupełnić, to ma w tym jakiś cel. Być może - po kolejnych odejściach - usłyszymy, iż dalsze istnienie kopalni jest nieuzasadnione, więc należy ją zamknąć. Oby tak nie było. Bo jeśli nic się tutaj nie wydarzy, to będziemy mieli podstawy do tego, by sądzić, że w kierownictwie JSW zapadła decyzja o zamknięciu którejś z kopalń, co miałoby uratować resztę. Tylko dlaczego miałaby to być kopalnia, która ma perspektywy, fedruje najtaniej, fedruje głównie węgiel koksujący i nie przynosi strat? Należy podkreślić, że przez ostatnich 10 lat "Knurów" został solidnie doinwestowany. Stworzono nowoczesny zakład odmetanowania, centralną klimatyzację - to są ogromne koszty, które poniesiono, aby kopalnia funkcjonowała dłużej, lepiej i taniej. Dlaczego teraz ktoś doprowadza do sytuacji zagrażającej dalszemu istnieniu zakładu? Z dużą nadzieją patrzę na plany powołania Centrum Wydobywczego "Północ". Ma ono skupić KWK "Knurów-Szczygłowice" i KWK "Budryk". Kopalnie te są ze sobą fizycznie połączone. Mamy koncesję badawczą na złoże "Dębieńsko". Gdyby nie rzucano nam kłód pod nogi, mielibyśmy przed sobą pół wieku spokojnego funkcjonowania. Dostarczamy surowiec strategiczny, jakim jest węgiel koksujący. Bez węgla koksującego nie ma stali. Wygaszanie takich zakładów, jak nasz, doprowadzi do wygaszenia produkcji stali w Unii Europejskiej, co - wobec łatwości, z jaką przerywane są łańcuchy dostaw na świecie - będzie gospodarczym samobójstwem. Do tego zagrozi rozwojowi wielu gałęzi przemysłu, również przemysłowi zbrojeniowemu. Wszyscy powinni stawać na głowie, aby obronić ostatnie miejsce w UE, gdzie produkowany jest surowiec niezbędny do wytwarzania stali. Niestety, tak się nie dzieje. Mogę natomiast obiecać, że nie zrezygnujemy z nieustannego przypominania o tym fakcie Zarządowi JSW i sprawującym nad nią nadzór politykom.
SG: - Dziękujemy za rozmowę.
rozmawiał: MJ
(fot. Komisja Zakładowa NSZZ "Solidarność" KWK "Knurów-Szczygłowice" Ruch "Knurów")