Związkowcy o sytuacji JSW: Stoimy na skraju upadłości

Cze 26, 2026

- Brak realizacji kluczowych zobowiązań finansowych po stronie Zarządu i właściciela, pogarszająca się płynność finansowa oraz ryzyko utraty strategicznego znaczenia dla polskiej gospodarki i europejskiego rynku stali - to główne czynniki zagrażające dalszemu funkcjonowaniu Jastrzębskiej Spółki Węglowej SA (JSW), o czym poinformowali opinię publiczną przedstawiciele reprezentatywnych organizacji związkowych JSW SA podczas konferencji prasowej zorganizowanej przed siedzibą firmy.

Związkowcy omówili aktualną sytuację JSW ze szczególnym uwzględnieniem skutków podpisanego 13 lutego "porozumienia oszczędnościowego".

 

"Dziś na rachunkach jest zero"

Po krótkim wstępie ze strony przewodniczącego Zakładowej Organizacji Koordynacyjnej (ZOK) NSZZ "Solidarność" JSW SA Sławomira Kozłowskiego głos zabrał szef Związku Zawodowego "Kadra" Pracowników JSW SA Marek Płocharski, przedstawiając zgromadzonym dziennikarzom treść przygotowanego wcześniej oświadczenia.

Przypomniano w nim, że cztery miesiące temu pracownicy JSW zgodzili się na zawieszenie wypłaty przysługujących im świadczeń, co wraz z pozyskaniem środków zewnętrznych przez zarządzających firmą miało ustabilizować kondycję finansową JSW. Jak - według związkowców - wygląda realizacja porozumienia, pod którym podpisali się również minister aktywów państwowych Wojciech Balczun i wiceszef tego resortu Grzegorz Wrona?

- Strona społeczna wywiązała się ze swojej części. W terminie. W całości. Górnicy zgodzili się oddać świadczenia warte miliard dwieście milionów złotych. W "porozumieniu wykonawczym" Zarząd zobowiązał się pozyskać dwa miliardy dziewięćset milionów złotych z Funduszu Reprywatyzacji. Nie powiedział, że będzie rozmawiał. Nie powiedział, że się postara. Powiedział, że pozyska. (...) I co się stało? Z pierwotnie zakładanej kwoty dwóch miliardów dziewięćset milionów złotych do kasy Jastrzębskiej Spółki Węglowej nie trafiła ani złotówka. To jest najpoważniejsze naruszenie tego porozumienia - ocenili przedstawiciele strony społecznej.

Wskazali, iż jeszcze w lipcu 2024 roku "Spółka miała na rachunkach ponad siedem miliardów złotych", tymczasem "dziś na rachunkach jest zero".

- W tym czasie wydano i wydaje się nadal miliony złotych na zagranicznych doradców - wtedy AT Kearney, obecnie KPMG. Miliony wydane na analizy, które nic nie zmieniły. Dziś zadłużenie wobec ZUS [Zakładu Ubezpieczeń Społecznych - przyp. red. SG] sięga około miliarda złotych. Zadłużenie wobec dostawców - ponad sześćset milionów złotych. Każdy dostawca materiałów czy usług, którego faktury nie są opłacone w terminie, ma prawo złożyć w sądzie wniosek o ogłoszenie upadłości JSW. Do tego ponad miliard złotych zaliczek od kontrahentów za węgiel, który jeszcze nie został dostarczony. I brak środków na wypłaty w kolejnych miesiącach. Miliardy złotych strat w ciągu dwóch lat - wyliczyli.

 

Tajemnicze rozmowy z syndykami?

Reprezentatywne organizacje związkowe zarzucają prezesowi JSW Bogusławowi Oleksemu brak skuteczności w kwestii pozyskania środków umożliwiających firmie dalsze funkcjonowanie.

- Prezes Oleksy to człowiek z czterdziestoletnim doświadczeniem finansowym. (...) Obejmując funkcję w Zarządzie JSW w 2025 r., doskonale wiedział - musiał wiedzieć - że Spółka nie jest w stanie pozyskać środków z polskich banków przez co najmniej kolejne trzy lata. To nie była tajemnica. (...) I co zrobił człowiek z czterdziestoletnim doświadczeniem finansowym, stając przed tym wyzwaniem? Przez dziewięć miesięcy nie potrafił zorganizować finansowania z rynków zewnętrznych. Dziewięć miesięcy! Zamiast tego sprzedał za ponad miliard złotych JZR [Jastrzębskie Zakłady Remontowe - przyp. red. SG] i PBSz [Przedsiębiorstwo Budowy Szybów - przyp. red. SG] - majątek, który budowały pokolenia górników - zaznaczono w treści oświadczenia.

Co istotne, "realna korzyść płynnościowa" dla JSW - po uwzględnieniu środków finansowych przekazanych do banków oraz przeznaczonych na spłatę długu wobec JZR z tytułu "cash pool" (wspólnego zarządzania płynnością finansową w obrębie jednej grupy kapitałowej) - miała wynieść jedynie ok. 400 mln zł.

Potwierdzeniem powyższych tez ma być sprawozdanie finansowe Jastrzębskiej Spółki Węglowej za pierwszy kwartał bieżącego roku.

- W sprawozdaniu (...) Zarząd przyznaje wprost, że płynność Spółki została utrzymana wyłącznie dlatego, że banki zgodziły się na tymczasowy, sześciomiesięczny aneks. Że odroczono raty, zawieszono wskaźniki finansowe. Że na wynagrodzenia dla pracowników przeznaczono czterysta milionów złotych z zaliczki za sprzedaż naszych spółek. (...) To nie są nasze słowa. To jest oficjalny dokument podpisany przez Zarząd - podkreślono.

Padły pytania o rozmowy, jakie prezes miał prowadzić z syndykami i o to, czy mogły one stanowić element przygotowań do ogłoszenia upadłości JSW.

- Docierają do nas informacje, które muszę powiedzieć głośno, bo górnicy mają prawo to wiedzieć: czy prezes Oleksy spotyka się z syndykami w celu opracowania planu sanacji lub upadłości - czy spotyka się potajemnie, bez wiedzy strony społecznej, bez wiedzy pracowników? Jeśli to prawda, to pytam wprost - po co? Jaki jest cel tych spotkań? Bo odpowiedź, która się sama nasuwa, jest niepokojąca - podział Spółki na kawałki i sprzedaż wybranym inwestorom zagranicznym. (...) Jeśli to, co do nas dociera, jest prawdą, to nie mówimy już o niekompetencji. Mówimy o działaniu na szkodę tej spółki, na szkodę pracowników i na szkodę polskiego interesu strategicznego - ocenili związkowcy.

Następnie zwrócili uwagę na wynikające z braku środków problemy z poziomem bezpieczeństwa pracy w kopalniach.

- JSW ograniczyło wydatki na inwestycje o ponad trzydzieści procent. Ograniczyło wydatki na remonty i utrzymanie o trzydzieści, czterdzieści procent. Na kopalniach wstrzymane są remonty i przebudowy, bo nie ma pieniędzy na materiały. Rośnie ryzyko wypadków. Rośnie ryzyko zagrożenia zdrowia i życia górników pod ziemią. (...) Jeśli sytuacja się nie zmieni, (...) powiadomimy Wyższy Urząd Górniczy o zaniedbaniach i zagrożeniach - zapowiedzieli.

Inna część oświadczenia dotyczyła działań związków zawodowych podejmowanych na przestrzeni ostatnich dwóch lat. W tym czasie organizacje pracownicze przestrzegały polityków i zarządzających Spółką przed zbliżającym się kryzysem, jednak ich pisma najczęściej pozostawały bez odpowiedzi.

- JSW potrzebuje decyzji w perspektywie najbliższych tygodni. (...) To nie jest zwykła spółka. To filar śląskiego przemysłu. Pół miliona ludzi - pracownicy, rodziny, dostawcy, kooperanci związani bezpośrednio i pośrednio z tą firmą. To jedyny w Europie producent węgla koksującego na taką skalę - surowca niezbędnego do produkcji stali dla europejskiego przemysłu zbrojeniowego, dla wież wiatrowych, dla infrastruktury. Europa zwiększa wydatki na obronność do trzech, czterech procent PKB [Produktu Krajowego Brutto - przyp. red. SG]. Potrzebuje stali. Potrzebuje naszego węgla. A my zamiast rosnąć, stoimy na skraju upadłości. Nie po to walczyliśmy o nasze prawa i o Jastrzębską Spółkę Węglową przez trzydzieści lat, żeby dziś niekompetentne osoby i bierni właściciele doprowadzili ją do upadku - podsumowali przedstawiciele "Solidarności", Federacji Związków Zawodowych Górników JSW SA i "Kadry".

 

Szukanie winnych

Szef ZOK NSZZ "Solidarność" JSW SA Sławomir Kozłowski skrytykował niedopuszczalne - jego zdaniem - próby zrzucania odpowiedzialności za obecną sytuację JSW na załogę i reprezentujących ją związkowców.

- Ci, którzy odpowiadali i odpowiadają za Jastrzębską Spółkę Węglową szukają w tej chwili winnych tej sytuacji. A winni są ci, którzy dwa lata temu podjęli (...) odpowiedzialność za kierowanie Jastrzębską Spółką Węglową. To ci "fachowcy" (...) doprowadzili do tej sytuacji. (...) To są ci "fachowcy", którzy mieli być kompetentni, którzy mieli być niepolityczni i mieli sprawnie, odpowiedzialnie zarządzać Jastrzębską Spółką Węglową - a więc ci, co podejmowali decyzje już od 2024 roku. Niech nie szukają winnych wśród pracowników, wśród strony społecznej, bo nie uda im się tej odpowiedzialności odsunąć od siebie - powiedział.

Zwracając się do dziennikarzy, poruszył kwestię konieczności zapewnienia stabilnego finansowania dla JSW i tego, co w tej sprawie zrobiło (a raczej - czego nie zrobiło) Ministerstwo Aktywów Państwowych.

- Ze strony właściciela była gwarancja (...), że instytucje finansowe w perspektywie czasu, w ramach programu naprawczego, udzielą nam pożyczki-kredytu, który pozwoli (...) wyprowadzić Jastrzębską Spółkę, jak za poprzednich lat, na prostą - w celu uzyskania odpowiednich dochodów ze sprzedaży węgla, zmniejszenia kosztów i tak dalej. A więc te zobowiązania w dniu podpisania ["porozumienia wykonawczego" - przyp. red. SG] podjął właściciel. Potem szukał wytłumaczenia, jak nie realizował tych zobowiązań. I o to mamy pretensje, że albo wtedy nas okłamywał, albo okłamuje teraz wszystkich, albo jest niekompetentny i nie wiedział, co podpisuje - stwierdził.

Co dalej?

- Nie chcemy pogrążyć kopalń, natomiast na pewno będziemy walczyć o to, żeby Jastrzębska Spółka przetrwała, żeby miejsca pracy zostały utrzymane. Bo to nie jest problem ludzi, których wyślemy na odprawy jednorazowe czy na urlopy ["urlopy górnicze" - przyp. red. SG] - oni będą mieli środki do życia. To jest problem zdecydowanej większości tych, którzy pozostaną na kopalniach, którzy będą pracować. Są to tysiące ludzi, ich rodziny i firmy, które współpracują z Jastrzębską Spółką Węglową. A więc będziemy podejmować działania - może niekiedy będzie Państwu się wydawać, że drastyczne, ale musimy to robić, bo inaczej nie trafiamy do polityków - wyjaśnił przewodniczący.

Oprócz uczestników konferencji przed siedzibą JSW pojawili się górnicy, rozwijając baner z napisem "KWK Knurów-Szczygłowice. Nie pozwolimy wam zamknąć naszej kopalni". Mniejsze transparenty - umieszczone tuż obok - zawierały hasła takie, jak "Chcemy fachowców, nie politycznych nominatów !!!", "Miliony dla doradców, długi dla górników!" oraz "Stop kłamstwom! Realizujcie porozumienie!".