Podczas konferencji prasowej zorganizowanej 28 kwietnia przedstawiciele związków zawodowych wskazywali, że obecnie pracownicy "Bogdanki" zarabiają niecałą 1,5-krotność przeciętnego wynagrodzenia brutto w sektorze przedsiębiorstw, podczas gdy 17 lat temu otrzymywali pensje sięgające dwukrotności "średniej krajowej".
- Średnio licząc każdy jest stratny o około 5 tysięcy [złotych - przyp. red. SG] miesięcznie. (...) Nie 500 zł. 5 tysięcy - w porównaniu do 2009 roku. Już nie mówię o płacy minimalnej. Górnik w 2009 średnio zarabiał powyżej pięciokrotności płacy minimalnej, a teraz 2,9 niecałe - wyliczał przewodniczący Komisji Międzyzakładowej NSZZ "Solidarność" LW "Bogdanka" SA Mariusz Romańczuk.
Strona społeczna konsekwentnie domaga się wyrównania wysokości płac pracowników LW "Bogdanka" do poziomu przewidzianego ubiegłorocznym porozumieniem. Przypomnijmy: średnie miesięczne wynagrodzenie za rok 2025 wyniosło 13343 złote zamiast uzgodnionych wcześniej 13826 zł, ponieważ Spółka nie zrealizowała założeń zapisanych w planie techniczno-ekonomicznym (PTE).
Członkowie Zarządu mieli przekonywać, że brak wykonania PTE jest konsekwencją tego, iż załoga jednej ze ścian nie stanęła na wysokości zadania, ludzie nie chcieli pracować w soboty, a związkowcy wzywali do prowadzenia "strajku włoskiego". Ponadto przytaczali zapis porozumienia płacowego, który uzależnia jego pełną realizację od wykonania Planu.
Według organizacji związkowych za wykonanie PTE odpowiada pracodawca. Ich zdaniem, pracownicy nie powinni ponosić konsekwencji błędnych decyzji kierownictwa firmy.
- Negocjacje w zasadzie się skończyły, zanim się zaczęły. Wystąpiliśmy o negocjacje płacowe na 2026 rok, a tymczasem mamy niezrealizowany fundusz płac za 2025 rok. Mówiąc krótko, zarząd jest nam winny średnio po 6 tysięcy i nie ma ochoty się nawet z tego wywiązać - stwierdzili przedstawiciele "Solidarności", Związku Zawodowego Górników w Polsce, "Kadry" i "Przeróbki" w opublikowanym komunikacie. - Oddajcie nam nasze pieniądze - zaapelowali w imieniu pracowników.
Przewodniczący Romańczuk uważa, że napięta atmosfera w "Bogdance" wynika z braku reakcji Zarządu na związkowe propozycje. Zaznacza, iż sytuacja jest "rozwojowa".
- Organizujemy akcję "Majówka z rodziną". Namawiamy ludzi do tego, by spędzili ten czas ze swoimi najbliższymi, a nie w pracy. Tymczasem członkowie Zarządu coraz bardziej nas zaskakują - co innego mówią publicznie, co innego mówią nam. Obecnie chcą wypłacić jednorazową nagrodę za rok 2026, choć pierwszy kwartał "Bogdanka" zakończyła na "minusie", a nie chcą wypłacić załodze zaległych pieniędzy za rok 2025, który zakończyliśmy zyskiem. To jest jakiś obłęd - komentuje. - My nie zrezygnujemy ze swoich postulatów. Jednocześnie deklarujemy chęć do prowadzenia autentycznego dialogu, o ile zostaniemy potraktowani poważnie. I to się nie zmieni - podkreśla.