Â
* * *
Â
Solidarność Górnicza: - Kiedy "Solidarność" dowiedziała się, że wkrótce znaczna część załogi kopalni "Knurów-Szczygłowice" może zostać przeniesiona do innych zakładów górniczych JSW SA?
Adam Grzegorzyca, wiceprzewodniczący KZ NSZZ "Solidarność" KWK "Knurów-Szczygłowice" Ruch "Knurów": - Dowiedzieliśmy się 22 kwietnia - w środę, rano. Kiedy potwierdziliśmy autentyczność otrzymanej informacji, o wszystkim poinformowaliśmy przewodniczących reprezentatywnych organizacji związkowych JSW SA, po czym wspólnie udaliśmy się do dyrektora technicznego ruchu "Knurów". Zapytaliśmy go, czy te doniesienia są prawdziwe. Następnie spotkaliśmy się z dyrektorem KWK "Knurów-Szczygłowice", który powiedział, że wszystko to, o czym mówiliśmy, "jest możliwe". To pogłębiło nasze obawy, dlatego poprosiliśmy dyrektora o spotkanie z wszystkimi związkami zawodowymi zrzeszającymi pracowników kopalni. Termin spotkania wyznaczono na dzień następny, na godzinę 8.30. Nie muszę dodawać, że tego typu sytuacje źle wpływają na poczucie bezpieczeństwa każdego pracownika. Przez całą środę niepokój załogi tylko narastał. Podczas czwartkowego spotkania - z udziałem dyrektora i dyrektora do spraw pracy - dowiedzieliśmy się, że jest jeszcze gorzej niż początkowo się spodziewaliśmy. Usłyszeliśmy, że wyszło oficjalne polecenie służbowe pełniącego obowiązki prezesa JSW dotyczące kilku aspektów, między innymi powołania do życia z dniem 1 czerwca bieżącego roku Centrum Wydobywczego "Północ" (skupiającego "Knurów", "Szczygłowice" i "Budryk"), a następnie alokacji z tego CW "Północ" 900 osób do CW "Południe" (skupiającego kopalnie jastrzębskie). W tym momencie sprawa stała się jasna. Nie mogliśmy dłużej czekać, musieliśmy działać. Skierowaliśmy pismo na ręce prezesa, wyrażając stanowczy sprzeciw wobec przedstawionych planów. Naszym zdaniem, przeniesienie tak wielu ludzi - i to z dnia na dzień - do innych zakładów oznaczałoby całkowitą dezintegrację kopalni. Już nawet nie mówię, jak drastycznie obniżyłby się poziom bezpieczeństwa pracy na dole i na powierzchni. Decyzją przewodniczącego "Solidarności" Krzysztofa Leśniowskiego opublikowaliśmy krótki materiał filmowy w Internecie, dzięki czemu cała załoga usłyszała, co planuje Zarząd. Niedługo potem telefony w związkowych biurach zaczęły się "urywać". Setki ludzi dzwoniły, by dopytać o szczegóły. Tymczasem skontaktował się z nami sekretariat dyrektora. Otrzymaliśmy zaproszenie na godzinę 14., na kolejne spotkanie. I tam otrzymaliśmy informację, że prezes wydał nowe polecenie służbowe, w którym wycofał się z tego, co było zawarte w poprzednim poleceniu.
SG: - Czym mogło być spowodowane tak nagłe odstąpienie od realizacji pierwotnego zarządzenia?
Krzysztof Leśniowski, przewodniczący KZ NSZZ "Solidarność" KWK "Knurów-Szczygłowice" Ruch "Knurów": - Trudno powiedzieć. Najwyraźniej pan prezes wydał polecenie samodzielnie, nie konsultując tego z pozostałymi członkami Zarządu czy Rady Nadzorczej JSW, nie pytając nikogo o zdanie. Aż trudno uwierzyć, że ktoś w ten sposób może zarządzać wielką spółką węglową o strategicznym znaczeniu dla kraju. Próbowano lansować tezę, iż kopalnia "Knurów-Szczygłowice" wydobywa głównie węgiel energetyczny, co jest absolutną nieprawdą. Aktualnie 70-80 procent eksploatowanego przez nas surowca to węgiel koksujący - niezbędny i potrzebny do tworzenia różnego rodzaju domieszek koksowych. Bez tego typu surowca niemożliwa jest w zasadzie produkcja koksu.
AG: - Dodam, że sam ruch "Knurów" fedruje węgiel z dwóch ścian i jest to wyłącznie węgiel koksujący. Wydobywamy to, czego oczekiwał od nas Zarząd i robimy to z maksymalną wydajnością.
SG: - Wróćmy jednak do zagrożeń, jakie niósł ze sobą pomysł przeniesienia kilkuset osób z kopalni, która nie ma przecież przerostów zatrudnienia...
AG: - Powiedziałem, że przedstawiony plan zakładał alokację 900 osób, co jest prawdą, należy jednak do tego dodać odejścia na emeryturę, odejścia na tak zwane urlopy górnicze czy jednorazowe odprawy pieniężne. Uwzględniając te dodatkowe czynniki, z 4,5 tys. zatrudnionych zostałoby nam jakieś 3 tys. pracowników. Utrata jednej trzeciej załogi byłaby wyrokiem skazującym dla KWK "Knurów-Szczygłowice". Nie byłoby kim obłożyć robót, nie byłoby kim fedrować i nie byłoby kim realizować jakichkolwiek poważnych zadań, bo każda taka próba zagrażałaby życiu i zdrowiu pracowników oraz prawidłowemu funkcjonowaniu zakładu. Już samo przedstawienie pomysłu masowej alokacji pracowników wywołało nerwowość wśród załogi. A praca w kopalni, to praca w środowisku bardzo wielu skojarzonych zagrożeń, gdzie indywidualne poczucie bezpieczeństwa bezpośrednio przekłada się na bezpieczeństwo "techniczne". Pracownik rozkojarzony, niepewny swojej przyszłości, zagraża sobie oraz całemu zakładowi. Mam nadzieję, że nie będziemy już zaskakiwani takimi nagłymi, bardzo niepokojącymi dla załogi informacjami, bo one pośrednio mogą doprowadzić do tragedii.
KL: - Tutaj muszę "wejść w słowo", by podkreślić coś, co do tej pory nie wybrzmiało - jesteśmy najlepszą kopalnią w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Mamy najlepszą wydajność i najniższe zatrudnienie. Pomysł, by załogę tego najlepszego zakładu gdzieś rozparcelować, jest kuriozalny. Podejrzewam, że wpadł na to ktoś z dyrekcji. W komputerowych tabelkach taka restrukturyzacja "pisana na kolanie" może wygląda dobrze, nie ma jednak żadnego odniesienia do rzeczywistości. I jeszcze ktoś twierdzi, że po przeniesieniu 1,5 tys. osób z kopalni zatrudniającej niecałe 4,5 tys. ludzi wydobycie będzie podobne do tego, które jest teraz. Jacy fachowcy, jacy ekonomiści wymyślają tego typu koncepcje? Jest takie powiedzenie - "papier wszystko przyjmie". Niestety, wobec KWK "Knurów-Szczygłowice" postanowiono je zastosować w praktyce. Zarządzanie Jastrzębską Spółką Węglową zwyczajnie "leży". Takich głupot, jakie teraz próbuje się wdrażać, nie widziałem chyba nigdy. Sam fakt, że Spółka od dwóch miesięcy wyłania Zarząd i nie potrafi go wyłonić wskutek politycznych przepychanek, też o czymś świadczy.
AG: - Ktoś chce zdezintegrować najlepiej funkcjonującą, najmniej kosztochłonną kopalnię JSW. I jeszcze jedno. Przez ostatnich kilkanaście lat w ruch "Knurów" zainwestowano pokaźne środki. Zbudowano nową łaźnię górniczą, zbudowano stację odmetanowania, zbudowano kompleks silników gazowych, które wykorzystują metan i produkują z niego energię elektryczną wykorzystywaną przez kopalnię oraz ciepło służące między innymi do ogrzewania szybu. Całkiem niedawno oddano do użytku nową stację wentylatorów głównych przy szybie "Aniołki". Właśnie dobiega końca inwestycja w centralną klimatyzację na powierzchni. Wydano setki milionów złotych. I wszystko to miałoby przestać istnieć?
SG: - W tle dyskusji o przeniesieniach pojawiła się informacja o planach powołania wspomnianych już tutaj centrów wydobywczych. Jak tego typu zmiany mogą wpłynąć na funkcjonowanie KWK "Knurów-Szczygłowice"?
KL: - Centrum Wydobywcze "Północ" scali sąsiadujące ze sobą trzy zakłady górnicze. Zwróćmy uwagę, że już dziś istnieją połączenia naziemne i podziemne pomiędzy "Knurowem", "Szczygłowicami" oraz ornontowickim "Budrykiem". Teraz powstanie struktura administracyjna porządkująca zarządzanie tą niezwykle przyszłościową częścią JSW. Myślę, że trudności, jakie zwykle towarzyszą przekształceniom organizacyjnym, uda nam się pokonać i wyjdziemy z tego procesu wzmocnieni. Większy podmiot to większa siła przebicia i większe możliwości działania. Podsumowując, pomysł stworzenia CW "Północ" oceniamy dobrze. W dalszej kolejności korzystne byłoby pozyskanie koncesji na wydobycie złóż po kopalni "Dębieńsko", jednak ten temat pozostaje - póki co - nierozstrzygnięty.
AG: - Starsi pracownicy zapewne pamiętają, czym były centra wydobywcze w Kompanii Węglowej. Tam stanowiły niepotrzebną strukturę biurokratyczną pomiędzy dyrekcjami kopalń a Zarządem. Ich likwidację przyjęto z wielką ulgą. Tutaj ma być inaczej. Dobra wiadomość jest taka, że w kwestii powołania centrów pracodawca prowadzi z nami rzeczywisty dialog, dzięki czemu strona społeczna ma czas, by odnieść się do konkretnych aspektów tego problemu. Już teraz jednak chciałbym zaznaczyć, że nie zgodzimy się na ewentualną likwidację istotnej infrastruktury kopalnianej po powołaniu CW "Północ", na przykład zakładów przeróbczych w poszczególnych ruchach. One muszą funkcjonować nadal.
SG: - Dziękujemy za rozmowę.
Â
rozmawiał: MJ