* * *
Solidarność Górnicza: - W rozmowie z dziennikarzem serwisu PAP Biznes wiceminister Grzegorz Wrona ocenił, że plan oszczędnościowy dla JSW został wynegocjowany o dwa miesiące za późno. Jego zdaniem, wcześniej "nie udało się pozyskać zrozumienia strony społecznej i otwarcia na kompromis, który powinien być obecny w tego typu dramatycznych negocjacjach", a załoga była niedoinformowana. Jak "Solidarność" odnosi się do tych słów?
Sławomir Kozłowski, przewodniczący ZOK NSZZ "Solidarność" JSW SA: - Przede wszystkim trudno się z nimi zgodzić. Reprezentatywne organizacje związkowe JSW SA informowały o trudnej sytuacji Jastrzębskiej Spółki Węglowej zarówno właściciela, jak i bezpośrednio pana premiera, co najmniej rok wcześniej. Na temat treści wysyłanych przez nas pism wypowiadaliśmy się wielokrotnie, kierując swój przekaz również do załogi. Przypomnijmy, że Zarząd - powołany przez właściciela poprzez Radę Nadzorczą - wydał nie wiadomo na co ponad 8 miliardów złotych, roztrwonił niemal całkowicie środki zgromadzone w funduszu stabilizacyjnym, doprowadzając JSW do obecnego stanu. I myśmy pisali o tym wprost - co można sobie prześledzić w Internecie - jednak przez okrągły rok nikt nie reagował. Teraz winę za zbyt późno zawarte porozumienie próbuje się zrzucić na organizacje związkowe. Wcześniej z kolei oskarżano pracowników o to, że zbyt dużo zarabiają. Wszyscy są winni, tylko nie ci, którzy rzeczywiście zarządzali Spółką i zrobili w niej taki bałagan, że do dzisiaj nie możemy się pozbierać.
SG: - Skąd tak krytyczne słowa przedstawiciela rządu w sytuacji, gdy porozumienie zostało zawarte i zaakceptowane przez załogę w referendum? Mogłoby się wydawać, że teraz wszystkim będzie zależało na uspokojeniu atmosfery wokół Spółki...
SK: - Słowa ministra Wrony mogą wynikać z jednej prostej rzeczy. Oprócz "porozumienia oszczędnościowego" dla pracowników istnieje również tak zwane porozumienie wykonawcze. Podpisali się pod nim przedstawiciele rządu - minister aktywów państwowych Wojciech Balczun oraz wiceminister Grzegorz Wrona. "Porozumienie wykonawcze" zawiera zobowiązania pracodawcy i właściciela, a więc to, co oni powinni zrobić, jakie fundusze pozyskać, aby firma mogła ustabilizować sytuację produkcyjną oraz utrzymać płynność finansową. Jest tam mowa o bardzo konkretnych środkach, które ma pozyskać Zarząd wspierany przez Ministerstwo Aktywów Państwowych. Być może panowie nie potrafią zrealizować tego, do czego się zobowiązali poprzez złożenie podpisów pod "porozumieniem wykonawczym" i teraz szukają usprawiedliwienia dla braku swojej skuteczności. Dobrze im radzę, niech nie szukają "winowajców zastępczych", bo cała odpowiedzialność za stan, w jakim znalazła się JSW, spoczywa na nich samych. Jeżeli nie wezmą się do roboty, upublicznimy treść "porozumienia wykonawczego". Wtedy każdy sam oceni, na ile jest ono realizowane.
SG: - Stosunkowo niewiele mówiło się o roli Rady Nadzorczej w procesie ratowania Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Jak największa organizacja związkowa zrzeszająca pracowników JSW ocenia funkcjonowanie tego ciała?
SK: - Krytycznie. Choć Rada wiedziała o sytuacji JSW, zajmowała się czymś zupełnie innym. Zresztą, nie tylko Rada. 8 grudnia - kiedy zła kondycja Jastrzębskiej Spółki Węglowej nie stanowiła żadnej tajemnicy, kiedy prowadziliśmy rozmowy, jak ocalić firmę - zwołano Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy i choć trudno w to uwierzyć, jego tematem była "polityka równowagi płci w Zarządzie i w Radzie Nadzorczej JSW". Nie to, że Spółka tonie, że Zarząd wydał wszystkie oszczędności, jakie przez lata wypracowali pracownicy, tylko "równowaga płci". Wcześniej, w październiku, uchwałę o "równowadze płci" przyjęła Rada Nadzorcza. Ci ludzie zgłupieli! Nie umieli zająć się tym, czym należy i to w momencie, gdy firma, za którą odpowiadają, znalazła się nad przepaścią. W zamian poświęcali czas omawianiu tematów ideologicznych, które nie mają nic wspólnego z funkcjonowaniem Spółki czy sektora wydobywczego.
SG: - Wróćmy jeszcze do negocjacji dotyczących "porozumienia oszczędnościowego". Wielu pracowników krytykowało brak informacji na temat przebiegu rozmów. Inni zwracali uwagę, że przeciągały się w nieskończoność. Co było tego przyczyną?
SK: - Mówiąc najkrócej - postawa Zarządu. W pierwszej fazie rozmów pracodawca próbował forsować rozwiązania, które robiły z pracowników nędzarzy. Tak radykalne propozycje nie mogły być punktem wyjścia do czegokolwiek. Nigdy byśmy się na to nie zgodzili. I wszyscy o tym wiedzieli. Tamta strona wysuwała argument, że do tej pory wynagrodzenia pracowników JSW niesamowicie rosły, więc teraz należy je "ciąć". Mamy tutaj do czynienia z kłamstwem, które kolportuje się po to, aby uzasadnić wszystko, co się działo w Spółce przez ostatnie dwa lata. Mówiłem o tym podczas negocjacji "oszczędnościowych" i pokazywałem na liczbach, że podwyżki - jeśli chodzi o stałe elementy - "podążały" w ślad za inflacją. Od 2018 do 2023 roku wynagrodzenia rosły o tyle, o ile rosła inflacja, co zabezpieczało załogę przed spadkiem płacy realnej. I nie jest to moja prywatna opinia, tylko fakty oparte na danych otrzymanych z biura płacowego Spółki. Punktem zwrotnym okazał się moment, kiedy przedstawiliśmy wyliczenia ukazujące, czym skutkowałoby wprowadzenie w życie zaproponowanych rozwiązań. Wtedy Zarząd się nieco wycofał, co umożliwiło rozpoczęcie rokowań.
SG: - Skoro mowa o argumentach wysuwanych przez "drugą stronę", według ministra Wrony "zatrudnienie w okresie prosperity trzech tysięcy nowych osób do pracy w JSW (...) zaważyło na wynikach finansowych Spółki i wpędziło ją w gigantyczne problemy". Jak strona społeczna ocenia takie postawienie sprawy?
SK: - To jest nieprawda. Krążą też inne zmanipulowane informacje, wedle których od 2018 do końca 2023 roku w JSW przybyło 6 tysięcy pracowników mimo likwidacji jednej z kopalń, co jest wierutnym kłamstwem. Przyjrzyjmy się konkretnym liczbom. Na koniec roku 2018 kopalnie JSW zatrudniały 20851 osób, a na koniec roku 2023 - 20564 osoby. Licząc z innymi jednostkami organizacyjnymi, Zakładem Wsparcia Produkcji czy Biurem Zarządu, na koniec roku 2018 załoga liczyła 21616 pracowników, a na koniec roku 2023 - 21446 pracowników. Zarówno w przypadku samych kopalń, jak i całej JSW, mieliśmy do czynienia ze spadkiem zatrudnienia. Podane przeze mnie liczby można łatwo sprawdzić, zwracając się do Spółki. Jeśli ktoś, wbrew faktom, pisze o rosnącym zatrudnieniu i twierdzi, że za ten wzrost odpowiadały związki zawodowe, to świadomie okłamuje opinię publiczną. Wzrost zatrudnienia mógł nastąpić co najwyżej w niektórych grupach pracowniczych, na przykład wśród pracowników etatowych, ze względu na dyrektywy Unii Europejskiej, która nakazuje tworzenie nowych stanowisk pracy będących odzwierciedleniem lansowanych przez nią ideologii - wspomnianej już "równowagi płci" czy "religii klimatycznej".
SG: - Dziękujemy za rozmowę.
rozmawiał: MJ