Publicystyka: Rządowe bajki z mchu i paproci

Lut 01, 2021

- Polski rząd uzależnił nasz kraj od każdego źródła energetycznego, które nie jest polskim węglem. To może być węgiel kolumbijski, węgiel rosyjski, ale nie może być polski. Bardzo ciekawy przykład rozumienia patriotyzmu... - zwraca uwagę przewodniczący górniczej "Solidarności" Bogusław Hutek. - Jak tu ma być dobrze, skoro polski rząd wspiera obce firmy, a więc utrzymuje miejsca pracy za granicą, dołując zarazem przedsiębiorstwa krajowe? - retorycznie pyta. Polecamy lekturę felietonu opublikowanego w styczniowym wydaniu miesięcznika Solidarność Górnicza.

 

* * *

 

Jak niegdyś Kompanię Węglową, tak teraz Polską Grupę Górniczą dopadły problemy związane z trudną sytuacją finansową. Największa polska spółka węglowa znalazła się w takim położeniu nie z własnej winy, a tylko częściowo wskutek pandemii. Główną przyczyną jest brak odbioru wydobytego węgla przez państwowe koncerny energetyczne. Nie zagwarantowały nam tego nawet zawarte wcześniej kontrakty.

Sytuacja wygląda tak, że rząd państwa polskiego i większość polityków z ugrupowania rządzącego opowiada społeczeństwu "bajki z mchu i paproci": o patriotyzmie gospodarczym, o strategicznej roli paliw dla suwerenności kraju czy o tym, że powinno się wspierać polskie firmy. Mam zatem pytanie do pana premiera Morawieckiego i do pana prezesa Kaczyńskiego - czy dla polskiej i do tego państwowej spółki energetycznej ważniejszy powinien być kontrakt na węgiel kolumbijski, czy ważniejszy powinien być kontrakt z polską i państwową spółką, która wydobywa taki sam surowiec? A może jeszcze ważniejszy jest import węgla rosyjskiego czy niemieckiego gazu? Polski rząd uzależnił nasz kraj od każdego źródła energetycznego, które nie jest polskim węglem. To może być węgiel kolumbijski, węgiel rosyjski, ale nie może być polski. Bardzo ciekawy przykład rozumienia patriotyzmu...

Jak tu ma być dobrze, skoro polski rząd wspiera obce firmy, a więc utrzymuje miejsca pracy za granicą, dołując zarazem przedsiębiorstwa krajowe?

Kolejnym prostym przykładem, który doskonale obrazuje obecną politykę rządu, jest sprawa elektrowni "Ostrołęka C". Najpierw miała być zasilana węglem. Uzyskano na nią wszystkie zgody, w tym Unii Europejskiej. Została ujęta w tak zwanym rynku mocy. Spokojnie mogłaby funkcjonować do 2038 roku. Podobno jej budowa pochłonęła ponad 2 miliardy złotych. Teraz ma być wyburzona (choć jeszcze nie ruszyła), bo podjęto decyzję, że będzie gazowo-parowa - za kolejne miliardy złotych. Dramat.

I dość mam słuchania bzdur o tym, jak po całkowitym odejściu od węgla na Śląsku powstanie 150 tysięcy "zielonych miejsc pracy". Chętnie usiądę z panem ministrem Kurtyką do stołu i dowiem się wreszcie, gdzie te miejsca pracy będą - w jakich branżach i jakie to mają być fabryki.

Oderwana od rzeczywistości, czcza gadanina polityków wszystkim się przejadła. Rozdźwięk pomiędzy tym, co mówią, a tym, co robią, dawno nie był tak ogromny. Dziś mogę pójść o zakład, że w ich bajki nie wierzą już nawet dzieci.

 

Bogusław Hutek