Fiasko rozmów ze stroną rządową. 26 marca strajk generalny

Niepowodzeniem zakończyły się rozmowy przedstawicieli Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego z delegacją rządową, reprezentowaną przez wicepremiera Janusza Piechocińskiego oraz ministra pracy i polityki społecznej Władysława Kosiniaka-Kamysza. To oznacza, że na Śląsku odbędzie się 4-godzinny strajk generalny. Komitet wyznaczył jego termin na 26 marca, między godz. 6. a 10.

Wstępem do siedmiogodzinnej dyskusji były obszerne raporty z prac powołanych w lutym pięciu zespołów roboczych, które miały opracować konkretne rozwiązania pozwalające wdrożyć związkowe postulaty (Po spotkaniu z wicepremierem. Bliżej strajku czy porozumienia?).

Przez moment wydawało się nawet, że może dojść do przełomu. W przerwie obrad wicepremier Piechociński potwierdził gotowość akceptacji strony rządowej dla części związkowych propozycji, m.in. ustawowych ograniczeń w stosowaniu tymczasowych umów o pracę i likwidacji patologii związanych z funkcjonowaniem agencji pracy tymczasowej.

Osiągnięto również zbieżność stanowisk w kwestii likwidacji centralnie zarządzanego Narodowego Funduszu Zdrowia, a konkretnie - jego decentralizacji i stworzenia korzystniejszego dla mieszkańców Śląska algorytmu podziału środków finansowych na system opieki medycznej.

Gdzie indziej jednak stronom porozumieć się nie udało, a były to - zdaniem związkowców - kwestie równie ważne.

Pierwszym, i może najważniejszym, obszarem sporu jest sprawa wycofania się rządu z planów wygaszenia ustawy o tzw. emeryturach pomostowych, umożliwiającej wcześniejsze przechodzenie na emeryturę pracownikom zatrudnionym w warunkach szczególnych lub o szczególnym charakterze. Według przedstawicieli strony rządowej takiego obciążenia nie wytrzymałby budżet państwa.

Nie ma też zgody na związkowy postulat stworzenia rekompensat dla przedsiębiorstw dotkniętych negatywnymi skutkami unijnego Pakietu Klimatycznego, narzucającego emitentom "gazów cieplarnianych" konieczność wykupu praw do emisji. Mało przekonującym stronę społeczną argumentem był tutaj fakt, że założenia Pakietu muszą zostać wdrożone, bo jest to umowa międzynarodowa, zaakceptowana już przez rządy państw członkowskich Unii Europejskiej.

Jeszcze większe zdziwienie związkowców wzbudził fakt, że rząd nie zamierza wspierać przemysłu energochłonnego poprzez decyzje, które mógłby podjąć sam, bez względu na realizację przepisów wynikających z Pakietu Klimatycznego. - Nie możemy też przyjąć rządowych tłumaczeń, że obecna sytuacja budżetowa nie pozwala na to żeby zmniejszyć akcyzę na prąd dla przedsiębiorstw energochłonnych - przekonuje lider śląsko-dąbrowskiej "Solidarności" Dominik Kolorz. - Ten przemysł po prostu już nie ma czasu. Staje się absolutnie niekonkurencyjny wobec przedsiębiorstw energochłonnych z innych krajów europejskich. I to była chyba jedna z głównych przyczyn tego, że rozeszliśmy się bez porozumienia - wyjaśnia.

Niezależnie od wielokrotnie przedstawianych postulatów Międzyzwiązkowego Komitetu Protestacyjno-Strajkowego (MKPS), dodatkowym polem konfliktu pomiędzy stroną związkową a gabinetem premiera Donalda Tuska i Platformą Obywatelską stały się propozycje zmian w kodeksie pracy. Sprzeciw organizacji zrzeszających pracowników budzą rozwiązania takie jak wydłużenie okresu rozliczeniowego czasu pracy do 12 miesięcy czy ograniczenie wysokości wynagrodzeń za nadgodziny.

Teraz wszystko zależy od rządu. Jeśli politycy poważnie potraktują związkowe stanowisko w ostatniej z przedstawionych kwestii, MKPS jest gotów rozważyć odwołanie akcji strajkowej. Jeśli nie, 26 marca na 4 godziny stanie cały Śląsk: od kopalń i hut począwszy, na komunikacji miejskiej skończywszy. Pracownicy branż, w których protest wiązałby się z rozmaitymi zagrożeniami dla ludzkiego zdrowia i życia lub uderzałby głównie w zwykłych mieszkańców, przyłączą się do strajku na nieco innych zasadach. - Energetycy nie wyłączą prądu na Śląsku, bo byłaby to akcja wymierzona w mieszkańców Śląska. Podobnie w ciepłownictwie. I tu, i tam strajk będzie polegał na udziale w masówkach czy przypięciu jakiegoś symbolu oznaczającego solidarność ze strajkującymi, a czynną akcję podejmą np. oddziały techniczne - wyjaśniał podczas wtorkowej konferencji prasowej Dominik Kolorz.

Z formalnego punktu widzenia protest, do którego dojdzie 26 marca, będzie formą wsparcia dla pracowników sądownictwa, toczących spór zbiorowy, a nie mogących podjąć czynnej akcji strajkowej. Polska jest krajem, gdzie nie ma możliwości podjęcia legalnego strajku przeciwko polityce rządu, stąd przyjęcie przez związkowców formuły "solidarnościowej".

Organizujący akcję Międzyzwiązkowy Komitet Protestacyjno-Strajkowy zrzesza przedstawicieli pięciu organizacji: NSZZ "Solidarność", Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych, Forum Związków Zawodowych, Wolnego Związku Zawodowego "Sierpień 80" i Związku Zawodowego "Kontra".

 

POSTULATY MIĘDZYZWIĄZKOWEGO KOMITETU PROTESTACYJNO-STRAJKOWEGO

Śląscy związkowcy domagają się:
- stworzenia osłonowego systemu regulacji finansowych oraz ulg podatkowych dla przedsiębiorstw utrzymujących zatrudnienie w okresie niezawinionego przestoju produkcyjnego (system powinien być oparty na zasadzie bilansu dochodów publicznych),
- wprowadzenia systemu rekompensat dla przedsiębiorstw objętych skutkami Pakietu Klimatycznego,
- uchwalenia przez Sejm RP ustaw ograniczających stosowanie tzw. umów śmieciowych,
- likwidacji Narodowego Funduszu Zdrowia i stworzenia systemu opieki zdrowotnej opartego na założeniach, na podstawie których działała dawna Śląska Kasa Chorych,
- zaniechania likwidacji rozwiązań emerytalnych przysługujących pracownikom zatrudnionym w warunkach szczególnych i szczególnym charakterze,
- zaprzestania likwidacji szkół i zaprzestania przerzucania finansowania szkolnictwa publicznego na samorządy.